Menu

  Pełnym głosem - artykuły  
 

<<Powrót  |  


Zofia Badura - Tegnerowicz

"Dziewczynki do analizy"

         Kolekcjonuję cytaty. Oto wybór nieduży, ale smaczny. Na początek coś z klasyki, z pozdrowieniem dla całego pokoju nauczycielskiego:
         ""...często zadajemy sobie trud na próżno i zużywamy wiele czasu, aby kształcić dzieci w rzeczach, do których zgoła nie są stworzone".
         To pan Michał z Montaigne. Rada bym wiedzieć, do czego zgoła stworzeni moi uczniowie, Bo ja tu sobie trud zadaję, a można by im przecie to i owo odpuścić,.
         O, na przykład dziewczynki wyrosną mi na kobiety. A kobiety - wiadomo. Bez wyobraźni. Jak już mają tę wyobraźnię, to jakąś bidną, skarlałą. I na to też mam cytat, z "Polityki":
         " W ogóle moim zdaniem (może mylnym) kobiety twórczą wyobraźnią nie dorównują mężczyznom". Zdaniem, może mylnym, ale nie byle czyim, bo pani Anny Tatarkiewicz.
         Natomiast Marta B., laureatka ubiegłorocznej olimpiady polonistycznej, oświeca czytelników "Rzeczpospolitej":
         "Jako kobieta nie powinnam głosić tez na temat wyższości umysłu męskiego, ale udział w olimpiadach wymaga zdolności syntetycznych, a kobiety są z natury analityczkami". Nie powinna, ale głosi. Zawsze taka sama. Mam cię spryciaro!

         To ja, Marto. Twoja poczciwa pani od polskiego. Co u ciebie słychać, Agnieszko? Jak tam studia Kasiu? Zawsze jestem ciekawa co się dzieje potem z moimi Prymuskami. Czym byłaby szkoła bez was, Gosiu, Karolino? Pamiętacie czerwcowe wręczanie świadectw z paskiem? Uroczyste odczytywanie nazwisk najlepszych uczniów? Jakoś zawsze ci najlepsi uczniowie są uczennicami! No, będę sprawiedliwa, zdarza się niekiedy pojedynczy Wojtek czy Bartuś, półprzytomny z zażenowania. Fuj, wzorowy uczeń!

         W podstawówce opłaci się być dziewczynką i mądralą. Jest się paniną chlubą, Prawą Rączką. Chodzi się po dziennik. Chłopcu źle z oczu patrzy i dziennika mu nie dadzą. Pani zawsze woła dziewczynkę do pisania na tablicy. Kto by tam Jasia kulfony odczytał! A Kuba jest niegrzeczny więc posadzono przy nim Basię. Niech promieniuje na Kubę swoją nieludzką grzecznością. Pani chwali. Mama się cieszy. Koleżanki zazdroszczą. Opłaci się. A potem - kiedy? - przestaje się opłacać!

         Podobno na Zachodzie zaczął się odwrót od koedukacji, przynajmniej w szkołach prywatnych. Zauważono ,że uczennice szkół żeńskich łatwiej niż dziewczęta z koedukacyjnych dostają się na prestiżowe uniwersytety. Zdobywają zawody uznawane stereotypowo za męskie. "To że nie ma chłopaków pomaga tylko w nauce" - wyznaje na łamach "Filipinki" Ania z prywatnego LO Sióstr Nazaretanek w Warszawie. A pewnie! Z braku chłopców używa się do syntezy dziewczynek i po kłopocie. Co prawda dyrektorka szkoły Ani nic nie wspomina o jakichś tam prestiżowych uniwersytetach. Mówi natomiast:
         "Chcemy , żeby z wychowanek wyrosły dobre matki Polki".
         Coś mi to przypomina... Miałam piękny cytat pożyczony z książki Marii Janion ("Kobiety i duch inności" czyta się jednym tchem) O, jest! Jak to sformułowano na konferencji episkopatu Polski, która odbyła się w1989 roku: " Należy przygotować młode dziewczęta przede wszystkim do ich ról żon i matek, a nie akceptować ich aspiracji intelektualnych".
         Co tam uniwersytety! Przecież klaruje nam pan Michał z Montaigne o tym próżnym trudzie i marnowaniu czasu.

         Odkryłaś to wcześniej, Marto? Ach, mniejsza o szczegóły. Może miałaś na imię inaczej i siedziałaś nie w trzeciej a w piątej ławce... Ale wiedziałaś, prawda? Zrozumiałaś prawdziwą lekcję? Jestem pewna, że tak. Byłaś przecież moją najlepszą uczennicą.

 








• Subskrypcja

Wpisz swój adres i zatwierdź aby otrzymywać regularne informacje o nowościach na stronach eFKi

 
 Copyright © 2003 Fundacja Kobieca "eFKa"            projekt - Dominik Paszkiewicz, wykonanie -